O autorce

Moje zdjęcie
Maniaczka czytania wszystkiego od fantastyki po etykietki szamponów. Uzależniona od World of Warcraft. Naparza Alianckie ścierwa jako Tauren Druid (Czasem Troll Szaman) Lubi dobrze zjeść. Najlepiej mięso zagryzione mięsem. Zielenina jest dobra, ale nie na obiad. Funkcjonuje głównie w nocy. Kocha góry jak własną matkę. Mogłaby zamieszkać ze stadem owiec w chacie pod granią. Posiadaczka dwóch upośledzonych szczurów.

Archiwum

Udostępnij ;)

Technologia Blogger.

Search

Ładowanie...
środa, 27 marca 2013

O Poznaniu


Zapraszmy wszystkich przyjezdnych!

Wybudowano zajebisty dworzec PKP na który nie ma żadnego dobrego dojazdu. Jestem przekonana, że jest to celowe rozwiązanie by zmusić ludzi do częstszych spacerów.

Z dworca PKS na Piątkowo teoretycznie (wg rozkładu) jedzie się 30 minut, w praktyce albo biegniesz półtora kilometra z walizą na przystanek autobusowy - bo w końcu rekreacja i ruch to podstawa, albo jedziesz tramwajem z przesiadką około półtorej godziny w celu poznania nowych ludzi i nawiązania ciekawych rozmów z jakże przemiłymi Poznaniakami.

Rozkopano najważniejsze punkty miasta i spowodowano godzinne korki w celu zachęcenia ludzi do zwiedzania okolicy z tramwajowych okien. Ach, nie ma nic lepszego niż godzina oglądania brudnego bloku przez pomazane sprayem okno, i z kurwiącym towarzystwem za plecami. Sielanka :)

Mają w planach rozkopanie kolejnego ronda! W celu postawienia kolejnej galerii handlowej żeby ludzie mieli gdzie chodzić na spacery! Czy to nie cudowne?!

Zrównano z ziemią park, żeby postawić świeżą porcję bloków. W końcu zieleń to taki przygnębiający kolor, więc kto by się tam przejmował.

Urząd pracy znajdzie dla ciebie robotę! 12 godzin dziennie 6 dni w tygodniu, za 900zł! Taka oferta, kto by nie brał!?

Jeśli nie Urząd Pracy to na pewno Internet zaoferuje ci jakieś ciekawe rozwiązanie. Musisz jedynie być niepełnosprawnym, emerytowanym studentem zaocznym z dziesięcioma latami doświadczenia.

Szukasz mieszkania? Najlepsze oferty zaraz po sąsiedzku z wiecznie szczekającym psem, fascynatem opery piętro wyżej i bandą studentów tuż za rogiem. Cisza nocna nie obowiązuje. Sen jest dla słabych!

Jeśli jesteś z okolic Wrocławia nie zdziw się, jeśli ktoś cię zapyta czemu nie mówisz gwarą śląską. Po za tym miejscowi, sami używając słów ancug, bana, rychtyg i szwamka będą wmawiać ci, że to w końcu Wrocław był pod niemieckim zaborem. To chyba taki rodzaj uprzejmości w tym rejonie, nie przejmuj się.

Nikt tutaj nie sprząta po swoim psie. To grzech ponieść kupę. W końcu kupa nawozi trawnik. Kupa to dobro miasta. Poznańska kupa nawozi nawet płyty chodnikowe!

W żadnym urzędzie nie dogadasz się po angielsku. Promujemy język Polski wśród obcokrajowców. Handluj z tym.

Sprzedawcy i sklepikarze są mili aż do bólu. Należy zaakcentować ból. Zakupy to bolesna sprawa.

Podsumowanie:
Wiem, że w innych miastach panują podobne zwyczaje, ale w wielu miejscach już byłam i niestety tylko Poznań zalazł mi za skórę (4 lata kopania po dupie zobowiązują). Wielkopolska wśród innych województw, to taka trochę Francja wśród innych krajów Europy, z tym , że zamiast Wieży Eiffla ma swoje zboczone, stukające się na wieży koziołki. Przepraszam wszystkich miastowych :) Wybaczcie. Zapraszam do komentowania również pod wpisem na moim facebooku i argumentowanie hejtu jeśli łaska ;)

Na deser Galeria Pestka

wtorek, 5 marca 2013

50 twarzy Greya, (spoilery i [+18])


Zauważyłam ostatnio, że dużo osób na Facebooku zachwyca się bestsellerem "50 twarzy Greya". Pożyczyłam sobie owe dzieło z chomika żeby zobaczyć co w tym takiego szałowego. Nie potrzebowałam wiele czasu by dojść do wniosku, że "książka" jest nudna jak flaki z olejem i do tego słabo napisana.

Od strony technicznej:
Słownictwo ubogie jak u czternastolatki, do tego ciągłe powtórzenia. Autorka upiera się na jedno określenie i  używa go do porzygania . W pewnym momencie na jednej stronie trzy razy padło określenie „jego erekcja” (które z jakiegoś powodu  straszliwie mnie rozśmieszyło, ależ jestem niedojrzała). Czy penis naprawdę jest zbyt mainstreamowy? Biedak zaistniał na sześciuset stronach tylko raz! (tak, policzyłam).  Foliowa paczuszka w zastępstwie prezerwatywy też w pewnym momencie mi zbrzydła.

Autorka chyba miała sponsoring od niektórych firm, a szczególnie od Apple: „MacBook Pro. (…)Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach, proszę pani.  To zupełna nowość firmy Apple.” – SERIO?! Ta informacja odmieniła moje życie. Oczywiście wszyscy słuchają muzyki na iPodach, bo to przecież jedyny dostępny na świecie odtwarzacz. W drugim tomie, praktycznie na dzień dobry dostajemy w twarz tekstem Mam składankę muzyczną od Christiana zawartą w technologicznym cudzie jakim jest iPad”, a następnie mamy do czynienia z akapitem pełnym zachwytów i orgazmów, wyjątkowo nie spowodowanych przyrodzeniem pana Greya. Ponadto „ładuję BlackBerry”, „odkładam BlackBerry”, ”sprawdzam BlackBerry”, „jego BlackBerry”, „mój BlackBerry”… serio nie można napisać po prostu telefon? Penisy i telefony są na wyginięciu, mówię Wam.

Od strony fabularnej: 
Romanse czytuje bardzo rzadko, więc może jestem mało rozgarnięta w tym temacie. Jednak w mojej opinii książka ta była bardziej irytująca niż erotyczna. Z każdą stroną coraz bardziej ubolewałam nad głupotą i naiwnością bohaterki.  [SPOJLER!] Miała do wyboru życie z bogatym skurwysynem, któremu zależało głównie na spuszczaniu jej wpierdolu dla (rzekomo) jej przyjemności, albo mogła to olać i znaleźć sobie NORMALNEGO faceta bez zajawki do pejczy, biczy i dynamitu w dupsku . Jak dla mnie wybór oczywisty, a dylemat żaden.
Przechodzenie z jednej sceny łóżkowej w druga, poprzekładane z dwuznacznymi dialogami i mnóstwem podtekstów w pewnym momencie zrobiło się dla mnie zbyt monotonne i przestałam je czytać przeskakując po 2-3 strony do przodu. Rozumiem, że książka ta nosi miano erotyka, ale serio byłaby ona o niebo ciekawsza gdyby ograniczyć „utfur” do 3-4 DOBRYCH scen erotycznych (zamiast na siłę wciskać tam czterdzieści przeciętnych) i skupić się za wyjaśnianiu przeszłości Pana Greya. Niestety, nawet sceny nawiązujące do przeszłości Christiana są tak rzadkie, pobieżne i dziecinne, że nawet nie wzbudzają u czytelnika zainteresowania tym wątkiem (zazwyczaj polegały na fochu, wytykaniu Christianowi, że czasami widuje się w sprawach biznesowych ze swoją byłą i tupaniu nóżkami).  Podobno w którymś tomie dzieciństwo tego bohatera jest to szerzej opisane. Nie dowiem się, bo utknęłam gdzieś w połowie drugiego i nie mam najmniejszej ochoty czytać dalej. Po za tym zakładam, że  będzie to napisane w tak infantylny sposób, że się tylko uśmieje z żalu nad zmarnowaniem dobrego pomysłu.

W książce jest kilka zabawnych tekstów i pomysłowych scen, ale ich ilość została brutalnie przytłoczona przez komodę z wibratorami Pana Greya.
Zdaję sobie sprawę że się czepiam, ale tutaj ciężko się jest do czegoś NIE przyczepić. Rozumiem, że są dzieła napisane lepiej i gorzej, bo sama czytam bardzo różne książki. Rozumiem, że to są fantazje jakiejś gospodyni, której mąż wystarczająco nie zaspokajał (z drugiej strony strasznie mu współczuję). Najbardziej z tego całego syfu boli mnie to, że takie właśnie gówna jakimś cudem stają się bestsellerami (np. Zmierzch). Oznacza to tylko i wyłączne, że ewolucja idzie w kiepskim kierunku.

Podsumowując: 
Nie mamy tutaj żadnych zaawansowanych emocji, żadnych ciekawych problemów, nic nas nie zaskakuje. Jest tylko potrzeba pierdolenia się w hangarze na łodzie. Niektóre książki wzruszają, inne śmieszą bądź denerwują. Po tej pozostał mi tylko niesmak.

wtorek, 12 lutego 2013

Stojąc w korku na Giewont




Na usta nasuwa mi się tylko pisane wielkimi literami i pogrubione WTF!?! Co Ci wszyscy ludzie tam robią?! Ja jeszcze rozumiem tych zapaleńców co chodzą po górach jak kozice i zachwycają się widokami, są przygotowani na każdą ewentualność i mają jakieś pojęcie o tym co to ,na słoik kiszonych ogórków, jest PARK NARODOWY.

Kilka przykładów z mojej ostatniej wyprawy w Tatry. Była połowa września, więc już po sezonie. Godzina szósta rano, na szlaku na Kasprowy Wierch tłumy. Nagle moim oczom ukazuje się Księżniczka z metrowymi tipsami i w japonkach, drze ryja przez telefon i popala fajka. No ja pierdolę! W szpary między kamieniami i w wysoką trawę, idioci powpychali paczki po czipsach i plastikowe butelki. Ja naprawdę nie rozumiem jaki to jest problem znieść z góry pustą plastikową butelkę, skoro można było wnieść półtora litra wody na górę. Ludzie śmiecą, hałasują, schodzą ze szlaków zrywają kwiatki, łamią gałęzie, a co najciekawsze, nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Niech się taka panienka potknie i złamie nogę. Nikt mu jej pomoże, bo znoszenie rannego jest prawie nie możliwe, kiedy szlak jest wąski lub jednokierunkowy. Pozostaje tylko wezwanie helikoptera. Ale myślicie, że pokemon się przejmie? Nie! Ale macie zagwarantowane, że na naszej-klasie bądź Facebooku znajdzie się zdjęcie z wpisem „ja w helikopterze nad Tatrami ^^ :**************” co w wolnym tłumaczeniu na polski oznacza „postawiłam na nogi cały TOPR, bo stwierdziłam, że lepiej będę wyglądać w japonkach niż w tych paskudnych buciorach, które ani trochę nie pasują mi do nowego topu”. Śmieciarze z kolei nie wiedzą najwidoczniej, że w górach żyją niedźwiedzie, które bardzo lubią czipsy, ciastka i kanapki z szynką, po których papieryki tak cudownie pachną. A później afera na całą Polskę „Górski potwór rozszarpał niczego nie spodziewającego się, bezbronnego turystę!”. I pójdzie w góry „Pan ze Szczelbą”, misia wytropi i pif-pafką sprzątnie, bo to takie groźne i krwiożercze bestie są! „Niedźwiedź ludojad terroryzuje Tatry!” Jakoś przez setki lat żarły jagody i króliki, a jak im się mięcho samo pod nos pcha, i jeszcze nie ucieka tylko pstryka fotki, to ja się nie dziwię...

Wiecie co? Jak na mój gust, wstęp w taki miejsca powinien być płatny... oj, słono się powinno płacić za wstępy do Parków Narodowych. Ktoś, komu by naprawdę zależało na takiej wyprawie na pewno wyłożyłby pieniądze. Różowe pewnie wolałyby wydać te pieniądze na solarę, a śmieciarze poszliby się uchlać...

Nie należę do Green Peace ani innej ekologicznej organizacji. Absolutnie nie jestem za tym żeby przykuwać się do drzew czy coś. Chodzi mi o to, że w Polsce zostało już naprawdę niewiele miejsc, o które powinniśmy dbać i się nimi chwalić. A jeśli to wszystko dalej będzie tak wyglądać to górki nam klapną, drzewa uschną, a zwierzaki spakują walizki i pójdą w pizdu...

Pozdrowienia dla kuzynki Olki – Zapaleńca turystycznego i dla Niedźwiedzia Edwina, który może kiedyś w Tatry ze mną pojedzie i rozszarpie to całe lachonarium na strzępy.

Przygodę czas zacząć




Witam Piękne Panie i Szanownych Panów na moim siódmym blogu. Tak, na siódmym. Dlaczego? Wstyd się przyznać, ale marna ze mnie opiekunka, bo moje poprzednie Pisaki po prostu umarły z głodu lub niedoboru notek w organizmie. Ale co poradzić, czasu mało, weny brak... aj, co ja się będę tłumaczyć. Leniwa po prostu jestem i mi się nie chciało, no! Poza tym, gdyby spojrzeć na mojego pierwszego bloga (sprzed dziesięciu lat jakoś) to nic, tylko trzeba by się za głowę złapać. Wygrzebałam go jeszcze z traszu onetowego i od razu usunęłam, więc nie szukajcie. 

W każdym razie notki będą raczej trochę bardziej ambitne niż opis dnia, poczynając od pobudki przez zajęcia w szkole i czas pozajęciowo-poszkolny. Nie obiecuje też, że wpisy będą się pojawiały w równych odstępach czasowych i często. Część moich znajomych już się nauczyła cierpliwości do mnie (i tu należy pozdrowić szanownego Blu Bluregarda Blue'tootha), a pozostali stale trenują tę jakże trudną umiejętność. Tak, do mnie należy mieć bardzo dużo cierpliwości...

Będzie raczej bez błędów ortograficznych. Nie będę się tłumaczyć dysleksją, bo to głupie. Oczywiście nie wyśmiewam tych co faktycznie mają problemy, ale prawda jest taka, że zaświadczenie o dysleksji może teraz zdobyć każdy.

Topur123: Hahaha, a ja wogle to durzo ksiąrzek czytam. ostatnio pszeczytalem eragona Napewno znacie. To o smoku co się nazywał szafira i ona się wyklóła dla takiego hłopca Eragona i oni mieli rurzne pszygody. I oni mieli ciężkie rzycie.

Lien: @Topur123 czy mógłbyś łaskawie poprawiać błędy ortograficzne, kiedy piszesz na forum. Wiem, że się czepiam, ale naprawdę średnio rozumiem o co Ci chodzi, a Twoja ortografia boli. A tak nawiasem to Saphira faktycznie mogła mieć ciężką rzyć (dupę), bo była smokiem, ale co do Eragona to bym podyskutowała.

Topur123: lien ty się weś odemnie otczep Ja mam dyzlekcje i nic nie poradze rze tak pisze jak mi nie wieżysz to moge ci wyslać zeskanowane zaswiatczenie. Ty hyba masz jakieś problemy zesobom rze się tak fszystkich czepiarz

(W tym miejscu Lien chciała napisać coś bardzo chamskiego, ale się powstrzymała... dodała tylko)

Lien: Ehhh O_o

Poza tym nawet jeśli ma się tę dziwną „chorobę”, to każda, powtarzam KAŻDA przeglądarka internetowa posiada teraz korektę pisowni. Kurde! Nawet jeśli Twoja przeglądarka nie ma podkreślana błędów, to wrzuć tekst do pierwszego lepszego edytora tekstów! Więc jeśli ktoś dalej umieszcza wpisy na forach i blogach z rażącymi błędami, to nie widzę innej przyczyny jak lenistwo... ewentualnie daltonizm albo ślepota, bo chyba każdy zauważy falistą czerwoną linię pod wyrazem.
Przyznaje się, że mam problem z przecinkami. Czasami stawiam ich za dużo. Obiecuję, że będę się starała :)

Kolejna ważna sprawa. Przygotujcie się na bardzo dużo marudzenia. Ponieważ głównym tematem poruszanym przez Polaka jest „Problem”, będę marudziła na wszystko i o wszystkim... i o tym, że „mi się nie chce”. Od czasu do czasu "zrecenzuje" jakiś film albo książkę, którą niedawno przeczytałam. Może nawet wrzucę jakieś moje opowiadanie jak mnie ochota najdzie. Będą notki zabawne, wzruszające, radosne, a nawet ciekawe. Czasami będzie się pojawiał taki jeden Niedźwiedź, ale o tym innym razem. A, jeszcze dodam, że jak coś mnie naprawdę irytuje, albo wkurza to nie będę się powstrzymywała od „brutalnych” komentarzy i siekanego mięcha, więc mam nadzieję, że mnie nie obrzucicie kamieniami...

Następna sprawa: Komentarze. Mile widziane. Można też zostawić [Lajka] na Facebooku. Nie zabije się jak nie będzie komentarzy, ale miło jest wiedzieć, że ktoś czyta moje wypociny. Powiem tylko, że jak już chcecie komentować to piszcie coś więcej niż:

„fajna notka”
„bosko, bosko”
„czekam na następną”
„ #@%$$^&@%”
„ głupia jesteś”
„dodaj mnie do znajomych, a ja dodam ciebie!”
„ O BoOsHe JaKa FaAjOfFsKa NoOoCia! SwEeT.!.!”

Okej. Dziękuję wszystkim za uwagę i z góry dziękuję za odwiedzanie mojego bloga :)

Ze smoczymi pozdrowieniami.